1. sierpnia 2018 – wybrzeże24.pl

Portal

opublikował:

Kardiolog radzi: ostrożnie w upały – więcej pijmy!

Temperatury w Gdańsku, na przykład na Wzgórzu Mickiewicza, przekraczają 31 stopni w cieniu, a w głębi Pomorza, w okolicach Starogardu jest do 3 stopni więcej. Jak się chronić przed inwazją ciepła rozmawiamy z dr n. med. Leszkiem Mierzejewskim, specjalistą kardiologiem.

 

– W tym roku mamy upalne lato. Polacy masowo wylegują się na plaży. Jaki wpływ na to na nasze zdrowie?
Leszek Mierzejewski: Jeżeli osoba jest zdrowa, to nadmierne plażowanie na pewno nie jest korzystne ze względu na dużą ekspozycję promieniowania, przede wszystkim promieniowania ultrafioletowego, które jak wiemy jest czynnikiem, który usposabia do rozwoju wszelkiego rodzaju nowotworów skóry. Chodzi tutaj przede wszystkim o czerniaka, gdzie w ostatnich latach wszystkie kraje na świecie notują dramatyczny wzrost zachorowań na ten rodzaj nowotworu. Generalnie plażowanie jest tylko wskazane jeżeli ktoś jest zabezpieczony kremami z odpowiednio wysokimi filtrami. Drugi problem z plażowaniem jest odwodnienie organizmu oraz liczne problemy z tym związane. Chorzy powinni tym bardziej unikać dużego nasłonecznienia.

– Kto powinien najbardziej uważać w taką pogodę?
Leszek Mierzejewski: Szczególną ostrożność powinny zachować małe dzieci i osoby starsze. Ogólnie seniorzy powyżej 75 roku życia oraz dzieci mają bardzo mocno obniżoną percepcje jeżeli chodzi o pragnienie. Dlatego bardzo łatwo w tych grupach dochodzi do odwodnienia. Te osoby po prostu nie czują pragnienia.

– Jak można zabezpieczyć się przed upałem? Na co powinniśmy zwracać szczególną uwagę?
Leszek Mierzejewski: Najważniejsze jest picie dużej ilości płynów. Przeciętne zapotrzebowanie zdrowej, dorosłej osoby wynosi około 2 litrów dziennie, przy średniej temperaturze 20 stopni Celsjusza. Każdy wzrost temperatury o jeden stopień zwiększa to zapotrzebowanie o około 100 mililitrów. Przy temperaturze 30 stopni średnie zapotrzebowanie wynosi już 3 litry na dobę. Jeżeli dodatkowo wykonujemy prace fizyczną, to te zapotrzebowanie może osiągnąć 6 do nawet 8 litrów na dobę. Pacjenci z grup ryzyka: nadciśnienie, zaburzenia rytmu serca, niewydolność krążenia, muszą dodatkowo zweryfikować ilość branych przez siebie leków. Wysoka temperatura powoduje rozszerzenie naczyń. Przez to spada ciśnienie tętnicze. Wysoka temperatura działa więc jak lek obniżający ciśnienie. Dlatego pacjenci zażywający leki na nadciśnienie w czasie upałów powinni zażywać ich mniej. Często popełnianym w czasie upałów błędem, szczególnie przez chorych z różnymi rodzajami choroby wieńcowej, jest stosowanie w momencie osłabnięcia nitrogliceryny. Niestety w tym przypadku osłabnięcia są spowodowane najczęściej niskim ciśnieniem. Nitrogliceryna tylko potęguje ten efekt. Stąd chorzy zamiast sobie pomóc tylko pogarszają swój stan.

– Podczas upałów pijemy dużo napoi. Czy dla naszego zdrowia ma to znaczenie jakie napoje wybierzemy? Które są najlepsze?
Leszek Mierzejewski: Rodzaj pitych napojów ma na pewno znaczenie dla naszego zdrowia. Najlepiej gasić pragnienie płynami izotonicznymi, czyli takimi na bazie wody z dodatkiem substancji mineralnych. Bardzo dobrze sprawdza się tutaj woda mineralna, wzbogacona o sód, potas i magnez, najlepiej niegazowana. Powinniśmy unikać wszelkiego rodzaju słodzonych napojów, czyli również i soków, ponieważ cukier który się tam znajduje dodatkowo ściąga wodę powodując przez to wewnętrzne odwodnienie. Dodatkowo dietę dobrze uzupełnić w duże ilości warzyw i owoców.

– Jak należy się zachować gdy podczas upałów poczujemy się słabo?
Leszek Mierzejewski: Przyczyny zasłabnięcia to spadki ciśnienia, czyli taka osoba, która zasłabnie powinna być położona w pozycji poziomej, horyzontalnej. Powinna mieć uniesione nogi do góry. To spowoduje, że włączą się mechanizmy regulujące ciśnienie w organizmie. Oprócz tego nie powinniśmy zapomnieć o nawodnieniu takiej osoby. Nawet szklanka chłodnej, niegazowanej wody może tutaj pomóc.

– O czym jeszcze należy pamiętać w czasie upałów?
Leszek Mierzejewski: Szczególną ostrożność w czasie takiej pogody, o czym się często zapomina, powinni zachować pacjenci z żylakami. Naczynia krwionośne w tych żylakach, jak i w całym organizmie rozszerzają się w czasie upałów. Nogi puchną, rośnie ryzyko zakrzepicy w tych żyłach, rośnie ryzyko zatorowości płucnej. W okresie letnim również szczególnie powinny uważać osoby podróżujące samochodem. Jeżeli podróżujemy samochodem dłużej niż trzy godziny w takim upale, mając jeszcze żylaki mamy duże ryzyko zakrzepicy i zatorowości płucnej. Najlepszym rozwiązaniem dla tych pacjentów jest stosowanie w tym czasie pończoch obciskających. Rzecz niezwykle prosta, a może uratować zdrowie i życie.

Listopad/Grudzień 2016 – Terapia Zdrowie

W dwumiesięczniku

 ukazał się artykuł:

Wybrane problemy związane z interwencjami inwazyjnymi u tzw. pacjentów kardiologicznych.

Choroby układu krążenia stanowią wciąż podstawową przyczynę śmierci tzn. 45% wszystkich zgonów. Nowotwory złośliwe są przyczyną śmierci 35% chorych. Wśród przyczyn zgonu z powodu chorób układu krążenia na pierwszym miejscu znajduje się ciągle zawał mięśnia sercowego, a na drugim zaś miejscu plasuje się udar mózgu.

W ostatnim dwudziestoleciu średnia długość życia ludzkiego wzrosła o około 10 lat. Dłużej żyjące społeczeństwo narażone jest więc na liczne problemy zdrowotne wymagające m. In. interwencji medycznych, a wśród nich również tzw. interwencji inwazyjnych jak zabiegi chirurgiczne, onkologiczne połączone z radioterapią lub/i chemioterapią, czy wreszcie sama diagnostyka inwazyjna np. biopsje czy nakłucia.

Szczególne ryzyko powikłań w czasie ww. interwencji dotyczy tzw. pacjentów kardiologicznych. Są to pacjenci z chorobą wieńcową lub po zawałach serca leczonych PCI (przezskórna interwencja wieńcowa), z inplantacją stentów (DES lub BMS), po CABG (by-passy), ze sztucznymi zastawkami serca oraz z wszelkiego tpu rozrusznikami serca (AAI, VVI, DDD, CRT, CRT-D, ICD).

Ogromną grupę pacjentów kardiologicznych stanowią także chorzy z nadciśnieniem tętniczym oraz wszelkiego typu arytmiami serca. Wśród arytmii serca szczególne miejsce zajmuje migotanie – trzepotanie przedsionków. Ryzyko tej arytmii rośnie wraz z wiekiem pacjenta. Należy także pamiętać, że większość pacjentów kardiologicznych do końca  życia musi przyjmować leki przeciwkrzepliwe lub/i przeciwpłytkowe. Leki te zabezpieczają chorego przed powikłaniami zatorowo – zakrzepowymi (zator płuc, udar niedokrwienny mózgu) ale z drugiej strony zwiększają ryzyko krwawień, a w szczególnie w czasie wykonywania różnego typu zabiegów i procedur inwazyjnych.

Najczęściej stosowanymi lekami przeciwpłytkowymi są tzw. ASA, czy Aspiryn, Acard, Polocard oraz tzw. klopidogrele czyli Plavix, Zyllt, Areplex. Leki te muszą przyjmować do końca życia pacjenci po PCI ze stentami (BMS, DES).

Inna grupę stanowią chorzy którzy muszą przyjmować tzw. leki przeciwskrzepowe takie jak anty-witaminy K, czy Warfin, Sintrom lub Acenocumarol. Od kilku lat dostępne są także tzw. nowe doustne antykoagulany (NOAC) a wśród nich dabigatran (Pradaxa) oraz rivaroxaban (Xerelto). Ze względu na duże bezpieczeństwo oraz brak potrzeby stałej kontroli krzepliwości krwi (INR) leki NOAC są szczególnie zalecane pacjentom z migotaniem przedsionków, gdyż tych chorych lawinowo  roku na rok przybywa (starzejące się społeczeństwo).

Dużą grupę pacjentów stanowią także chorzy, którzy muszą przyjmować jednocześnie obie grupy leków tzn. leki przeciwpłytkowe wraz z lekiem przeciwkrzepliwym. Stanowią oni grupę chorych szczególnie dużego ryzyka krwawień samoistnych, po urazach oraz w czasie zabiegów i interwencji chirurgicznych. Do tych chorych zaliczamy przede wszystkim pacjentów z migotaniem przedsionków oraz implantacji sztucznych zastawek serca u których dodatkowo wystąpił zawał serca leczony PCI z implantacją stentu DES lub/i BMS.

Coraz większym problemem stają się także chorzy z niewydolnością krążenia. jest to wynikiem dłużej żyjącego społeczeństwa a to dzięki medycynie naprawczej oraz zmianie stylu życia na tzw. zdrowszy. Pacjenci z niewydolnością krążenia to osoby u których serce jako pompa nie jest w stanie zabezpieczyć odpowiedniego przepływu krwi przez ważne dla życia narządy jak mózg, serce, płuca, wątroba i nerki. W konsekwencji dochodzi do uszkodzenia i niewydolności również wymienionych organów.

Podstawowym parametrem mówiącym o wydolności  serca jest tzw. frakcja wyrzutowa lewej komory serca (LVEF) która powinna być wyższa o 60%. LVEF oceniamy na podstawie badania echokardiograficznego (ECHO). Spadek frakcji wyrzutowej serca poniżej 50% powoduje wzrost ryzyka każdej procedury inwazyjnej. Spadek EF poniżej 35% stanowi zaś wzrost ryzyka nagłej śmieci sercowej, a więc nawet bez żadnej interwencji inwazyjnej. Dlatego takiego chorego staramy się zabezpieczyć przed nagłą śmiercią sercową z powodu migotania komór poprzez wszczepienie automatycznego defibrylatora serca (ICD lub CRT-D).

Każdy pacjent kardiologiczny przed interwencją chirurgiczną, onkologiczną, chemioterapią, radioterapią, przed procedurami diagnostycznymi jak biopsje, nakłucia, powinien zostać skonsultowany przez kardiologa w celu oceny ryzyka zabiegu i znieczulenia. W tym celu poza badaniem lekarskim niezbędne jest wykonanie podstawowych badań dodatkowych, takich jak badanie EKG, ECHO, RTG klatki piersiowej oraz badań laboratoryjnych jak, morfologia, glukoza, kreatynina, Aspat, Alat, parametry krzepnięcia, D-Dimery, BNP oraz troponiny.

Ze szczególnym naciskiem należy także podkreślić konieczność współpracy pacjenta, chirurga, anestezjologa oraz kardiologa, aby zminimalizować ryzyko znieczulenia i zabiegu u tzw. pacjenta kardiologicznego, żeby nie spełniło się słynne powiedzenie:

… zabieg się udał, ale pacjent zmarł…, bo serce jemu nie wytrzymało!…

 

dr n. med. Leszczek Mierzejewski

Specjalista Kardiolog

5. stycznia 2010 – wybrzeze24.pl

Portal

 opublikował:

Epidemia trwa.

Rozmowa z dr n. med. Leszkiem Mierzejewskim, specjalistą kardiologiem

– Czy Polacy mają zdrowe serca?
– Choroby serca są związane z chorobami układu krążenia, tego nie należy rozdzielać. Na całym świecie łączy się choroby serca i układu krążenia. Jeżeli chodzi o zapadalność na choroby układu krążenia, w tym zawał serca, udar mózgu, należymy ciągle do czołówki europejskiej. Mamy największe współczynniki zapadalności i śmiertelności. Od lat sytuacja jest podobna. Sporo się zmieniło na lepsze, ale dużo więcej zrobiono w innych krajach, więc ciągle jesteśmy na szarym końcu. Mamy ambicje porównywać się pod względem stanu życia, zdrowotności z wysoko rozwiniętymi krajami – jak Francja, czy Niemcy. A – według statystyk – możemy porównać się tylko z Rumunią. Chodzi oczywiście o liczbę zachorowań, śmiertelność. Choroby układu krążenia są w Polsce na pierwszym miejscu jeżeli chodzi o śmiertelność, przed nowotworami. Na dziesięć zgonów sześć jest z powodów naczyniowych na skutek chorób układu krążenia – zawału serca i udaru mózgu. Czyli ta epidemia ciągle trwa, chociaż zdecydowanie jest lepiej aniżeli kilka lat temu.

– Przyczyny tego stanu rzeczy są zapewne złożone.
– Podstawową przyczyna chorób serca i układu krążenia jest przede wszystkim styl życia. Mam na myśli nawyki żywieniowe – tłusta, wysokokaloryczna dieta. Rosnąca nadwaga, wynika z amerykanizacji stylu życia – spożywanie fast foodów, napojów gazowanych powodują otyłość sodową. Palenie papierosów, to ciągle dominujący problem, niestety, wśród ludzi młodych widzimy coraz więcej palących papierosy. Obserwuje się nietolerancyjność palaczy względem ludzi niepalących. Na przykład jest kilka osób palących, jedna niepaląca wstydzi się zwrócić uwagę, bo tamci zachowują się jak przysłowiowi terroryści. I oczywiście czynniki ryzyka wynikające z dodatkowych chorób, takich, jak: nadciśnienie, cukrzyca. Również hipercholesterolemia.

– Co to znaczy hipercholesterolemia?
– Zaburzenia lipidowe. Tymi lipidami najczęściej mierzalnymi jest cholesterol całkowity, w którym wyróżniamy frakcję LDL, złego cholesterolu jak pacjenci mówią i HDL – dobrego cholesterolu. LDL powinno być jak najmniej, a HDL jak najwięcej. Trzeci parametr to są trójglicerydy. Jeżeli któraś z tych frakcji – LDL lub trójglicerydów jest podwyższona – mówimy o zaburzeniach lipidowych. Im więcej LDL lub trójglicerydów we krwi tym prawdopodobieństwo miażdżycy większe, a co za tym idzie – wzrasta prawdopodobieństwo udaru mózgu, zawału serca.
– Pacjenci mówią: „mam niski cholesterol, nic wiec mi nie grozi”

– Niski poziom cholesterolu nie zabezpiecza przed epizodami wynikającymi z miażdżycy, czyli chorobą wieńcową, zawałem, udarem mózgu, a wysoki – dramatycznie sytuację pogarsza.
– Jakie jeszcze występują przyczyny chorób serca i układu krążenia?
– Coraz więcej mówimy o nietolerancji glukozy lub wręcz cukrzycy. Parametry – jeżeli chodzi o poziomy glukozy – są zdecydowanie bardziej ostre, aniżeli kilka lat temu. Jest to jedna z chorób cywilizacyjnych, która dramatycznie nasila ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia.
– Coraz więcej osób ma nadciśnienie tętnicze.

– Nasze społeczeństwo nie zdaje sobie sprawy, że w 38 milionowym społeczeństwie ponad połowa ludzi ma podwyższone wartości ciśnienia. Mówimy o dorosłych, jeżeli chodzi o dzieci problem nie jest dokładnie zdiagnozowany, najczęściej zaczynamy się interesować zdrowiem gdy jest już ktoś dojrzały fizycznie, czyli powyżej 16 roku życia. Badania wskazują, że prawie 20 mln. ludzi w Polsce ma podwyższone wartości ciśnienia. To bardzo dużo. Z tego tylko połowa o tym wie. Wynika to również z niewiedzy, bo wielu ludzi myśli, że wraz z wiekiem ciśnienie może rosnąć, że jeżeli ktoś ma na przykład 50 lat, to może mieć ciśnienie 150 milimetrów HG. Bez względu na wiek ciśnienie powinno być optymalne, to znaczy 110 -120 na 70 – 80 milimetrów HG. Nadciśnienie jest jednym z czynników ryzyka choroby wieńcowej i udaru mózgu. A więc podsumowując, na nasze zdrowie wpływa: styl życia – dieta, palenie papierosów i waga, następnie zaburzenia lipidowe, zaburzenia glukozy czyli węglowodanowe i podwyższone ciśnienie tętnicze krwi.

– Kiedy należy udać się do kardiologa?
– Moim pacjentom zawsze mówię, że mają przyjść wtedy, kiedy jest wszystko dobrze. A po co? Po to, żeby dalej było dobrze. Lepiej przyjść do kontroli, niż mają przywieźć do szpitala na ostry dyżur. Każdy, kto ma samochód i jest termin przeglądu, rzuca wszystko i idzie na przegląd. Zapominamy, że my podobnie działamy jak maszyna, tylko doskonale zorganizowana i pewne elementy są zużywalne. Najbardziej zużywalnym elementem może być układ krążenia. A więc – jeżeli nie ma żadnych dolegliwości – raz w roku powinniśmy pójść do lekarza, lekarz ogólny wyczuje czy sobie sam z tym poradzi, czy nie. W Polsce kontakt z kardiologiem, niestety jest przez lekarza rodzinnego. Prawda jest taka, że w okresie tej epidemii chorób układu krążenia pacjent powinien mieć możliwość dotarcia do kardiologa bez żadnego skierowania jak np. do onkologa. Kardiologowi wystarczy postawić tylko kilka pytań, posłuchać serca, zrobić EKG, zmierzyć ciśnienie i zobaczyć wyniki badań laboratoryjnych i powie prawie wszystko na temat aktualnego stanu układu krążenia.

– Jak się zorientować, że z naszym zdrowiem zaczyna być coś nie tak?
– Trzeba kontrolować, czy tolerancja wysiłku jest taka, jak zwykle. Na przykład ktoś mieszka na pierwszym piętrze, czy tak samo wchodzi bez zadyszki, jak to było rok, dwa lata temu, czy nagle spadła kondycja? Czy następują objawy zmniejszonej kondycji, czyli duszności przy wysiłku, bóle zamostkowe przy wysiłku? Czy jazda rowerem przynosi przyjemność, czy jednak dyskomfort? Gdy obserwuje się spadek kondycji natychmiast trzeba zgłosić się do kardiologa. Powinniśmy mierzyć sobie ciśnienie. Każdy ma dostęp do ciśnieniomierza, nie musi kupować, w każdej aptece nawet może zmierzyć, czy w przychodni. Ale szanujący się człowiek powinien mieć aparat do mierzenia ciśnienia i sobie mierzyć w domu. Podwyższonego ciśnienia najczęściej nie czujemy. Nagłe skoki wzwyż, lub spadki – czujemy. Jeżeli nic się nie dzieje ciśnienie powinno się mierzyć w miarę często. Badać trzeba poziom glukozy i cholesterolu przynajmniej raz w roku.

– Jak w tym kontekście odnieść się do kolejnych oszczędności w NSZ – tym razem na tak zwane balonikowanie.
– Jedną z podstawowych form leczenia choroby wieńcowej jest zabieg PCI – przez skórna interwencja wieńcowa, w skład której wchodzi, jak pacjenci mówią, balonikowanie, czyli przepychanie naczyń i inplantacja standów. Jest to po prostu mechaniczne poszerzanie lub udrażnianie zamkniętych naczyń wieńcowych, to znaczy tętnic, które prowadzą krew do serca. Jeżeli takie naczynie ulega przewężeniu, zamknięciu, to my wsuwamy cewniczek z balonem, rozszerzamy. Objawy spowodowane gorszym przepływem krwi przez naczynia wieńcowe nazywa się choroba wieńcowa. Nieraz to przepychanie również może być nieskuteczne i trzeba ominąć zwężone tętnice – czyli wykonać operację kardiochirurgiczną – by-passy. Na wniosek Ministerstwa Zdrowia w Narodowym Funduszu Zdrowia zapadły decyzje o limitach badań. Do tej pory robiło się badań i zabiegów PCI tyle, ile było potrzeba. Ograniczono także środki na te zabiegi.

– Pracuje pan jako kardiolog w Polsce i we Francji, czy tam zdarzają się zawały serca w tak młodym wieku jak u nas?
– Na Zachodzie jest to choroba, którą spotykam przede wszystkim w wieku starczym. Jak na kardiologii we Francji leżą ludzie poniżej 75 roku życia to mówię „dzień dobry, młodzieży”. Gdy opowiadam, że u nas wielu trzydziestolatków ma zawały serca, koledzy lekarze słuchają z niedowierzaniem. Czyli u nas wiek nie jest czynnikiem, który chroni serce. Największa epidemia występuje w Polsce u ludzi w wieku 40 – 50 lat szczególnie u mężczyzn. Śmiertelność w przebiegu świeżego, to znaczy ostrego, zawału serca jest ciągle największa spośród innych chorób – wynosi w Polsce i na świecie około 40 procent rocznie. Ta choroba dotyka ludzi w pełni zdrowia, 20 procent tych ludzi ginie przed dotarciem do lekarza – to są zgony uliczne, w pracy, ktoś się nie obudzi ze snu w domu. U około 8 procent, czyli prawie u 1 na 10 osób, które mają zawał serca, pierwszym objawem choroby może być nagły zgon.

– Czyli regularnie należy kontrolować się u kardiologa.
– Całe działanie kardiologii powinno sprowadzać się do tego, żeby wychwycić grupę ludzi zwiększonego ryzyka nagłej śmierci sercowej. Nie zauważyć tego może lekarz rodzinny, który niejednokrotnie przyjmuje 50 – 60 osób dziennie, nie ma siły i czasu nawet dobrze porozmawiać z pacjentem. Już starzy nauczyciele kardiologii mówili, co jest aktualne obecnie, ze 80 procent informacji na temat choroby wieńcowej uzyskać możemy z dobrze zebranego wywiadu, czyli z rozmowy z chorym. A więc, jak ja precyzyjnie porozmawiam z pacjentem, w 80 procentach, już wiem, że ma chorobę wieńcową.

Katarzyna Korczak
Fot. Maciej Kostun

W mediach

Portal

opublikował:

Kardiolog radzi: ostrożnie w upały – więcej pijmy!

Temperatury w Gdańsku, na przykład na Wzgórzu Mickiewicza, przekraczają 31 stopni w cieniu, a w głębi Pomorza, w okolicach Starogardu jest do 3 stopni więcej. Jak się chronić przed inwazją ciepła rozmawiamy z dr n. med. Leszkiem Mierzejewskim, specjalistą kardiologiem.

 

– W tym roku mamy upalne lato. Polacy masowo wylegują się na plaży. Jaki wpływ na to na nasze zdrowie?
Leszek Mierzejewski: Jeżeli osoba jest zdrowa, to nadmierne plażowanie na pewno nie jest korzystne ze względu na dużą ekspozycję promieniowania, przede wszystkim promieniowania ultrafioletowego, które jak wiemy jest czynnikiem, który usposabia do rozwoju wszelkiego rodzaju nowotworów skóry. Chodzi tutaj przede wszystkim o czerniaka, gdzie w ostatnich latach wszystkie kraje na świecie notują dramatyczny wzrost zachorowań na ten rodzaj nowotworu. Generalnie plażowanie jest tylko wskazane jeżeli ktoś jest zabezpieczony kremami z odpowiednio wysokimi filtrami. Drugi problem z plażowaniem jest odwodnienie organizmu oraz liczne problemy z tym związane. Chorzy powinni tym bardziej unikać dużego nasłonecznienia.

– Kto powinien najbardziej uważać w taką pogodę?
Leszek Mierzejewski: Szczególną ostrożność powinny zachować małe dzieci i osoby starsze. Ogólnie seniorzy powyżej 75 roku życia oraz dzieci mają bardzo mocno obniżoną percepcje jeżeli chodzi o pragnienie. Dlatego bardzo łatwo w tych grupach dochodzi do odwodnienia. Te osoby po prostu nie czują pragnienia.

– Jak można zabezpieczyć się przed upałem? Na co powinniśmy zwracać szczególną uwagę?
Leszek Mierzejewski: Najważniejsze jest picie dużej ilości płynów. Przeciętne zapotrzebowanie zdrowej, dorosłej osoby wynosi około 2 litrów dziennie, przy średniej temperaturze 20 stopni Celsjusza. Każdy wzrost temperatury o jeden stopień zwiększa to zapotrzebowanie o około 100 mililitrów. Przy temperaturze 30 stopni średnie zapotrzebowanie wynosi już 3 litry na dobę. Jeżeli dodatkowo wykonujemy prace fizyczną, to te zapotrzebowanie może osiągnąć 6 do nawet 8 litrów na dobę. Pacjenci z grup ryzyka: nadciśnienie, zaburzenia rytmu serca, niewydolność krążenia, muszą dodatkowo zweryfikować ilość branych przez siebie leków. Wysoka temperatura powoduje rozszerzenie naczyń. Przez to spada ciśnienie tętnicze. Wysoka temperatura działa więc jak lek obniżający ciśnienie. Dlatego pacjenci zażywający leki na nadciśnienie w czasie upałów powinni zażywać ich mniej. Często popełnianym w czasie upałów błędem, szczególnie przez chorych z różnymi rodzajami choroby wieńcowej, jest stosowanie w momencie osłabnięcia nitrogliceryny. Niestety w tym przypadku osłabnięcia są spowodowane najczęściej niskim ciśnieniem. Nitrogliceryna tylko potęguje ten efekt. Stąd chorzy zamiast sobie pomóc tylko pogarszają swój stan.

– Podczas upałów pijemy dużo napoi. Czy dla naszego zdrowia ma to znaczenie jakie napoje wybierzemy? Które są najlepsze?
Leszek Mierzejewski: Rodzaj pitych napojów ma na pewno znaczenie dla naszego zdrowia. Najlepiej gasić pragnienie płynami izotonicznymi, czyli takimi na bazie wody z dodatkiem substancji mineralnych. Bardzo dobrze sprawdza się tutaj woda mineralna, wzbogacona o sód, potas i magnez, najlepiej niegazowana. Powinniśmy unikać wszelkiego rodzaju słodzonych napojów, czyli również i soków, ponieważ cukier który się tam znajduje dodatkowo ściąga wodę powodując przez to wewnętrzne odwodnienie. Dodatkowo dietę dobrze uzupełnić w duże ilości warzyw i owoców.

– Jak należy się zachować gdy podczas upałów poczujemy się słabo?
Leszek Mierzejewski: Przyczyny zasłabnięcia to spadki ciśnienia, czyli taka osoba, która zasłabnie powinna być położona w pozycji poziomej, horyzontalnej. Powinna mieć uniesione nogi do góry. To spowoduje, że włączą się mechanizmy regulujące ciśnienie w organizmie. Oprócz tego nie powinniśmy zapomnieć o nawodnieniu takiej osoby. Nawet szklanka chłodnej, niegazowanej wody może tutaj pomóc.

– O czym jeszcze należy pamiętać w czasie upałów?
Leszek Mierzejewski: Szczególną ostrożność w czasie takiej pogody, o czym się często zapomina, powinni zachować pacjenci z żylakami. Naczynia krwionośne w tych żylakach, jak i w całym organizmie rozszerzają się w czasie upałów. Nogi puchną, rośnie ryzyko zakrzepicy w tych żyłach, rośnie ryzyko zatorowości płucnej. W okresie letnim również szczególnie powinny uważać osoby podróżujące samochodem. Jeżeli podróżujemy samochodem dłużej niż trzy godziny w takim upale, mając jeszcze żylaki mamy duże ryzyko zakrzepicy i zatorowości płucnej. Najlepszym rozwiązaniem dla tych pacjentów jest stosowanie w tym czasie pończoch obciskających. Rzecz niezwykle prosta, a może uratować zdrowie i życie.